Znajdź pracę SZYBCIEJ!

Zarejestruj się
w logo
i otrzymaj
darmowy e-book!

DARMOWY E-BOOK!

book

Zostań młodym profesjonalistą!

Zdobądź pracę swoich marzeń!

ZAREJESTRUJ SIĘ

sonda

Sesja znowu zaskoczy studentów?

http://youngpro.pl/uploads/artykuly/artykul_2ed86836da8843181.jpg
Sesja znowu zaskoczy studentów?
Czy można nie znać profesora przychodząc na egzamin? A może to profesor nie wie, z jakich tematów ma odpytać studentów? O wpadkach w trakcie sesji, które niestety zwykle przekładają się na konieczność zdania egzaminu poprawkowego chodzą już uczelniane legendy: potwierdzające tylko, jak bardzo rozgarniętą grupą są studenci, ale również ich wykładowcy.

Znany jest dowcip o pijanym studencie, który przyszedł na egzamin z pytaniem, czy jego kolega może zdawać. Tyle, że tego drugiego trzeba było wnieść na salę, bo zaimprezował jeszcze bardziej. Takie historie się na zdarzają, a osoba, która zrobiłaby coś takiego, raczej mogłaby się pożegnać ze studiami. 

Nie oszukujmy się jednak. Wiele osób niejednokrotnie miało różne przygody ze zdawaniem sesji. - Nie ukrywam, że jeden przedmiot tak mnie nie interesował, że w ciągu całego semestru nie pojawiłem się na żadnym wykładzie - opowiada nam Staś, upieczony magister telekomunikacji na Akademii Górniczo-Hutniczej. - Przychodzę na egzamin ustny na dyżur, gdyż z jakiś powodów nie mogłem podejść do pisemnego, idę razem z profesorem po schodach do jego gabinetu i nawet nie zwracam na niego uwagi, nie mówię mu dzień dobry, przecież nawet nie wiem, jak wygląda - śmieje się nasz rozmówca. - Aż tu nagle wchodzi on do gabinetu a ja muszę za nim. Oczywiście w marcu na sesji poprawkowej musiałem odwiedzić go ponownie - dodaje. 

Czasem studenci kombinują aby zaliczyć przedmiot i uniknąć sesji poprawkowej, tylko nie zawsze w tę stronę co trzeba. Jarek, student amerykanistyki na UJ, opowiada nam, jak na własne życzenie musiał mieć poprawkę we wrześniu: - Studiuję zaocznie, a ponieważ nie mogłem pójść na egzamin na swój termin dla zaocznych, udałem się na termin dla studentów dziennych, nie uprzedzając profesora. Ten się oczywiście zgodził, abym pisał, ale dla odmiany nie uprzedził mnie, że dziennym ma zwyczaj robić trudniejsze egzaminy, niż zaocznym. Nie muszę dodawać, jaką oceną się to skończyło.

Nie tylko studenci mają wpadki na egzaminach. Ciekawy przypadek był na politologii na jednym z polskich uniwersytetów (aby upewnić się, że sytuacja pozostanie anonimowa, nie wymienimy jego nazwy). Egzamin poprawkowy z powodu służbowego wyjazdu pani profesor odbył się dopiero na początku kwietnia - tuż po zmianie czasu na letni.

Egzaminator rozdała kartki, podyktowała pytania i zgodnie z wcześniejszymi ustaleniami potwierdziła, że studenci mają 90 minut czasu. Tyle, że pracę zaczęła zbierać już po trzydziestu. Nie trzema mówić, ile egzaminów warunkowych mogłoby się posypać. Jak się okazało, w niedzielę pani profesor przestawiła sobie zegarek, ale nie w tę stronę, co trzeba.

Jak więc widzicie, nie tylko studenci są winni poprawek. Warto jednak zawsze być na tyle przygotowanym, żeby zdać egzamin w pół godziny. Uwierzcie nam - przyda się to wam po studiach, kiedy już jako absolwenci będziecie pracować w wymarzonej firmie.




2012-09-14 ,