Znajdź pracę SZYBCIEJ!

Zarejestruj się
w logo
i otrzymaj
darmowy e-book!

DARMOWY E-BOOK!

book

Zostań młodym profesjonalistą!

Zdobądź pracę swoich marzeń!

ZAREJESTRUJ SIĘ

sonda

Polityka korporacyjna, poradnik survivalowy

http://youngpro.pl/uploads/artykuly/artykul_d20d1dc6127597457.jpg
Polityka korporacyjna, poradnik survivalowy

Arystoteles powiedział, że człowiek jest z natury zwierzęciem politycznym. Zamiłowanie do uprawiana polityki nie zmieniło się przez wieki. Jak przetrwać na korporacyjnym salonie? Słuchaj szefa, chroń swoje pomysły, opowiadaj, poznawaj i nie daj o sobie zapomnieć.

Młode pokolenie pracowników – pokolenie Y, często zbyt idealistycznie postrzega swoją pracę. Szczególnie na początku swojej kariery. Współpracownicy są super, można im zaufać, nowe pomysły są docenianie, najlepiej skupić się na samej pracy – nic bardziej mylnego. Zaniedbywanie lub ignorowanie firmowej polityki obniża efektywność pracy i niesie ze sobą kilka poważniejszych zagrożeń. Z drugiej strony stanowczo należy odradzić stosowanie brudnych, nieetycznych zagrań. Nie ma dla nich miejsca ani w życiu osobistym, ani w profesjonalnej karierze zawodowej.

Jak więc brylować na korporacyjnych salonach i nie stracić etycznego kompasu?

Bądź widzialny. Każdy rasowy polityk zaczyna od budowania swojej rozpoznawalności. Zachowawcze nie wychylanie nosa znad biurowego boxu na pewno w tym nie pomoże. Wielu Igreków wolałoby z pewnością założyć słuchawki, puścić swoje ulubione MP3 i odgrodzić się od towarzyskiej, nieformalnej sieci, natomiast dobra rada jest zupełnie inna i wymaga wyjścia ze strefy komfortu. Zadbaj o swoją rozpoznawalność. Witaj się z niepoznanymi jeszcze osobami, poznawaj specjalistów z innych działów, rozdawaj wizytówki, zabieraj głos, koordynuj i aktywizuj biurowe życie towarzyskie (oczywiście z umiarem).

Uważaj na pierwszych przyjaciół. Zazwyczaj w pierwszych dniach pracy czujemy się zagubieni w nowej rzeczywistości. Nikogo nie znamy, nie mamy pojęcia o realiach pracy w firmie, co można, a czego nie wypada, jak załatwić określoną sprawę. Wówczas pojawia się nasz pierwszy korporacyjny przyjaciel – istne wybawienie. Radzi, pomaga, oprowadza po biurowym gąszczu, wprowadza w tajniki polityki. Taka wiedza jest ważna, więc z niej korzystajmy. Z drugiej strony liczy się dystans – nie ulegajmy emocjom w kontaktach z naszym nowym, najlepszym przyjacielem.  Motywacje do bycia miłym dla „świeżaka” mogą być skrajnie różne. Najlepiej szybko poszerzyć „strefę wpływu”.

Dobra nowina. To prawda, że plotka ma negatywne konotacje, stanowi jednak ważne narzędzie nieformalnej komunikacji w firmie. Dzięki plotce dowiesz się na kogo lub na co uważać, jak się zachować i kogo obdarzyć zaufaniem. Z pewnością odradzamy rozsiewanie złych plotek o współpracownikach, czy nawet powtarzanie zasłyszanych. Co innego, jeżeli usłyszeliśmy jak szef chwali naszego znajomego z biura. Warto mu później w tajemnicy przekazać co nieco, zastrzegając oczywiście, że zazwyczaj nie dzielisz się takimi informacjami i prosisz o zachowanie ich poufności, ale …

Zbuduj sieć kontaktów. Każde rasowe korporacyjne zwierze musi posiadać własną siatkę wywiadowczo-towarzyską. Ograniczanie kontaktów do kolegów i koleżanek z działu i swojego przełożonego nie wystarczy. Zlokalizuj kluczowe kontakty: osoby z różnych działów, z którymi uważasz, że mógłbyś znaleźć wspólny język. Dobre tropy: asystentka dyrektora (wie wszystko, ma wpływ na grafik spotkań, ma przywilej otwartych drzwi), dział HR (to tam ważą się losy awansów, przeniesień, podwyżek i wypowiedzeń), dział IT (wiecznie zajęci, ale kiedy poznasz ich bliżej, ruszą Tobie z pomocą w pierwszej kolejności).

Bez narzekania. Cóż, narzekanie leży w polskiej naturze. Narzekamy na wszystko, za ciepło, za zimno, za sucho, za mokro. W miejscu pracy najwięcej narzekamy jednak na pracę, a w zasadzie jej nadmiar. Dlaczego? Bo narzekają na to wszyscy, bojąc się podskórnie, że zaraz spadnie na nich kolejny projekt, czy niecierpiące zwłoki zadanie. Kiedy naprawdę nie mamy czasu a widzimy kolegę z działu szukającego błędnym wzrokiem ofiary do pomocy w jego projekcie, najlepiej postawić sprawę biznesowo i asertywnie – „mam aktualnie inne priorytety”. Można wręcz ucieszyć się na myśl o nowych wyzwaniach – „Z przyjemnością bym Tobie pomógł, ale najpierw muszę porozmawiać z moim przełożonym o zmianie moich priorytetów”. Narzekanie ma jeszcze jedną wadę. Ludzie, generalnie mają tendencję do obarczania winą innych ludzi, za złe rzeczy, które im się trafiają np. „narzeka, że nie ma czasu na nic, no nie dziwię się przy jej organizacji pracy”.

Broń się przed złodziejami pomysłów. Gdzieś to już słyszałem, zaraz, zaraz, to przecież mój pomysł! Nasze pomysły to nasza amunicja w korporacyjnym wyścigu zbrojeń. Im więcej trafionych, dobrze uargumentowanych idei, tym większa szansa, że ktoś dostrzeże nasz potencjał. Pamiętacie ostrzeżenie o pierwszych, najlepszych przyjaciołach? To na nich uważajcie najbardziej. Są bardziej obeznani w firmowej polityce i to oni wiedzą lepiej jak i komu skutecznie przedstawić nowy projekt, zanim my jeszcze zdążymy go spisać. Może przy okazji wspomni, że cała idea wypłynęła podczas rozmowy z nami, ale to on zgarnie laury pomysłodawcy i racjonalizatora. Jak się chronić? Nie zdradzaj swoich najlepszych pomysłów, o ile sam możesz je opracować. Zamiast omawiać je na spotkaniach, wysyłaj maile. Pamiętaj jednak, o 2 zasadach. 1. Jeżeli szef zgarnia pochwały za Twój pomysł, to ma do tego prawo. 2. Jeżeli nie ma prawa - patrz punkt pierwszy.

Bądź niezastąpiony. W pierwszych latach kariery zawodowej Twoja polityczna siła nie będzie wielka. Nic nie przyjdzie łatwo tylko z uwagi na zajmowane stanowisko – głos menedżera jest z 10 razy ważniejszy niż głos juniora. Warto jednak sukcesywnie budować swoje wpływy w oparciu o unikalne kompetencje. Doradzaj, pomagaj, bądź pro aktywny. Stań się dla kogoś ekspertem w danej dziedzinie, choćby to miało być zarządzanie firmowym kontem na facebooku, czy zgrabna redakcja tekstu. Po jakimś czasie staniesz się niezastąpiony.

Opowiadaj historie. Nikt z kolegów w pracy nie wie czym tak naprawdę się zajmujesz i jakie są Twoje osiągnięcia? A co zrobiłeś, żeby się dowiedzieli? O swoich małych i większych sukcesach należy opowiadać, ale trzeba to robić umiejętnie. Nikt nie lubi pyszałków i narcyzów – nie chwal się. Frontalną reklamę zamień na ciekawą historię. Opowiadaj o przeciwnościach losów, swoich perypetiach, wielowymiarowych i trudnych charakterach. Dodaj do tego nieco humoru. Historia musi kończyć się iście hollywoodzko – happy endem.

Krytyka, która nie boli. Delikatny temat, bo jak ze stoickim spokojem odpowiedzieć na wiązankę bezpodstawnych zarzutów rzuconych w naszym kierunku? „Dziękuję, że mi to mówisz, ale mógłbyś wyjaśnić jakie zachowania mam poprawić?”. Jeżeli krytyka jest rzeczywiście nietrafiona rozmówca nie będzie potrafił wskazać konkretnych sytuacji, w których zachowaliśmy się tak nagannie. Jeżeli Ty nie zgadzasz się z jakąś decyzją bądź zachowaniem bądź taktowy. Zamiast „nie zgadzam się z Twoim pomysłem, jest oderwany od rzeczywistości”, lepiej powiedzieć „martwi mnie, że nie przewidziałeś w budżecie wydatków na …”. Bądź precyzyjny i mów komunikatami „Ja”. Używaj metody kanapki – najpierw pochwal, później powiedz co można poprawić, a na końcu ponownie za coś pochwal. 





2013-04-08 ,