Znajdź pracę SZYBCIEJ!

Zarejestruj się
w logo
i otrzymaj
darmowy e-book!

DARMOWY E-BOOK!

book

Zostań młodym profesjonalistą!

Zdobądź pracę swoich marzeń!

ZAREJESTRUJ SIĘ

sonda

Uniwersytet Harvarda osiągalny dla Polaków

http://youngpro.pl/uploads/artykuly/artykul_d9eb5147c04213922.jpg
Uniwersytet Harvarda osiągalny dla Polaków

To mit, że trzeba być geniuszem i mieć mnóstwo pieniędzy, by studiować na Harvardzie - przekonują polscy studenci jednej z najlepszych uczelni świata. Studia w college'u są dla większości za darmo, ale wciąż bardzo mało Polaków składa wnioski o przyjęcie.

W piątkowy marcowy wieczór grupa ośmiu polskich studentów spotkała się w kuchni jednego z akademików w kampusie w Cambridge, by wspólnie robić faworki. Ze względu na naukę przenieśli tłusty czwartek na piątek, jedyny wieczór, kiedy nie muszą przygotowywać się do zajęć nazajutrz.

To nie jest szkoła dla wszystkich - przyznają. – Uczę się po kilkanaście godzin dziennie, chodzę spać koło 3 w nocy – mówi 22-letni Adam Ziemba. Na harwardzki college trafił prosto po katowickim liceum. – Rodzice mi odradzali, bali się porażki i wysokich kosztów – wspomina Adam. Dziś trzeci rok studiuje zupełnie za darmo nauki społeczne i arabistykę, jest prezesem polskiego stowarzyszenia na Harvardzie. To on wymyślił ten tłusty czwartek w piątek.

– By dostać się na Harvard wcale nie trzeba być laureatem olimpiad, wystarczy że jesteś jednym z najlepszych w szkole i masz pasję – zapewnia. Takich harwardzkich studentów jak Adam, bezpośrednio po polskim liceum i z rodzicami mieszkającymi w Polsce, można policzyć na palcach jednej ręki. Zdecydowana większość ma za sobą jakąś edukację zagraniczną albo od dawna mieszka za granicą.

28-letni Andrzej Nowojewski do amerykańskiego Cambridge przyjechał po czteroletnich studiach w Wielkiej Brytanii, ale liceum kończył polskie, w Koninie. Na Harvardzie od pięciu lat robi doktorat z matematyki na pograniczu biologii, sam prowadzi już zajęcia z młodszymi studentami. Na piątkowe spotkanie przybiegł prosto z laboratorium, gdzie prowadzi badania na nicieniach C.elegans. Adam odkrył, że jeśli są w grupie, to reagują inaczej na zagrożenie bakterią chorobotwórczą, są w stanie porozumiewać się i ostrzegać o zagrożeniu - opowiada z zaangażowaniem. – To mit, że trzeba być geniuszem i mieć mnóstwo pieniędzy, by studiować na Harvardzie – zapewnia. Niewielką liczbę polskich studentów na Harvardzie tłumaczy tym, że zbyt mało Polaków ma odwagę, by złożyć wniosek.

Według danych z listopada ubiegłego roku na ponad 17 tys. studentów w 11 różnych szkołach składających się na Uniwersytet Harvarda studiuje obecnie 21 Polaków. To mało, biorąc pod uwagę, że Bułgarów też jest 21, Rumunów 34, Hiszpanów prawie 60, a Niemców 154. Wszystkich zagranicznych studentów jest 4 400. Te statystyki nie obejmują osób z paszportami amerykańskimi, które nie potrzebują wiz. Takich polskich Amerykanów, jak się nieoficjalnie szacuje, jest kilkunastu.

Harvard pokrywa 100 proc. kosztów nauki, a także pobytu w kampusie i wyżywienia wszystkim studentom tzw. studiów przedmagisterskich pierwszego stopnia w Harvard College, pod warunkiem, że rodzice zarabiają mniej niż 60 tys. dolarów rocznie. W przypadku Polaków ten warunek nietrudno spełnić. Doktoranci, jeśli są zdolni, jak Andrzej Nowojewski mogą z kolei liczyć na stypendium od uczelni. – W Warszawie studia byłyby droższe – przyznaje Adam. Harvard zwraca mu nawet koszty podróży do rodziny do Katowic. Wielka szkoda - dodaje Nowojewski - że w tym roku było zaledwie 30 wniosków z Polski. Ogółem startowało 34 tys. osób, a uczelnia przyjęła ok. 5 proc.

Harvard zapewnia, że nie stosuje żadnej polityki kwot narodowych. Na studia przyjmowani są po prostu najlepsi. – Nie ma żadnej formuły przyjęcia na Harvard. Ważne są osiągnięcia w szkole średniej, ale komisja rekrutacyjna bierze pod uwagę także inne kryteria, jak zaangażowanie społeczne, doświadczenie zawodowe, przywództwo, osiągnięcia w pozaszkolnych zajęciach – mówi Jeff Neal, dyrektor ds. komunikacji na Wydziale Sztuki i Nauk (Faculty of Arts and Sciences) na Harvardzie.

Uczelni - jak opowiada jeden z absolwentów - zależy też na jak największej różnorodności wśród studentów, dlatego zwłaszcza na studia magisterskie przyjmowane są osoby z bardzo różnymi doświadczeniami, promowana jest wielokulturowość. – Ja studiowałem na Harvard Business School z inżynierami, naukowcami, młodymi przedsiębiorcami, a nawet pilotem bombowca z pierwszej wojny w Iraku – mówi Krzysztof Daniewski, który uzyskał MBA na Harvardzie w 1999 roku.

Dziś Daniewski zajmuje się promocją Harvardu w Polsce, kierując stowarzyszeniem absolwentów Harvard Club of Poland. – Siedem lat temu klub liczył 30 osób, teraz ponad 300 – mówi. To dowodzi, że liczba studentów z Polski rośnie szybko z roku na rok, zwłaszcza w Harvard Business School i Harvard Law School.

Celem klubu jest zainspirowanie rodaków, by poszli do najlepszych uczelni na świecie. „To naprawdę nie ma nic wspólnego ze snobizmem ludzi, którym się powiodło w życiu. My naprawdę chcemy, by Polacy nie bali się pójść do najbardziej elitarnych szkół i w konsekwencji mieli większy wpływ na nasz kraj, świat, na edukację” – mówi Daniewski.

Od trzech lat klub organizuje konkurs „Droga na Harvard” pod patronatem prezydenta RP. Laureaci wyjeżdżają na 10-dniowe wycieczki do Bostonu, by poznać Harvard. Klub pomaga przygotować rozmowy kwalifikacyjne kandydatom, a od dwóch lat zbiera też środki na specjalny fundusz stypendialny dla Polaków studiujących na Harvardzie. Uzbierali już prawie 2 mln dolarów. Bardzo dużo w taki krótkim okresie, ale wciąż daleko im do Meksykanów, którzy na swoim funduszu mają ponad 20 mln dolarów.

Zwyczajem jednej z najdroższych uczelni na świecie jest pozyskiwanie grantów od absolwentów, którym się powiodło i mogą wesprzeć Harvard. Niektórzy polscy absolwenci są bardzo hojni. Np. Dariusz Mioduski sfinansował świetlicę dla studentów, a Jacek Giedrojć remont galerii w Center for European Studies. – Ja jeszcze nie skończyłem studiów, ale moi rodzice w Katowicach już dostają co roku listy z Harvarda z prośbą o dotację – przyznaje Adam.

Czy po studiach Polacy na Harvardzie wrócą do kraju? Część zapewnia, że tak, inni, że niekoniecznie od razu. – Od geografii ważniejsza jest możliwość realizacji tego, co cię interesuje – mówi Andrzej.

PAP - Nauka w Polsce, z Cambridge Inga Czerny





2013-03-13 ,