Znajdź pracę SZYBCIEJ!

Zarejestruj się
w logo
i otrzymaj
darmowy e-book!

DARMOWY E-BOOK!

book

Zostań młodym profesjonalistą!

Zdobądź pracę swoich marzeń!

ZAREJESTRUJ SIĘ

sonda

Uczelnie niepubliczne czują się dyskryminowane

http://youngpro.pl/uploads/artykuly/artykul_c22c2fd81c7140831.jpg
Uczelnie niepubliczne czują się dyskryminowane Dotacje z budżetu i wymogi kadrowe stawiają uczelnie publiczne w uprzywilejowanej pozycji - uważają przedstawiciele uczelni niepublicznych, zgromadzeni we wtorek na konferencji w Sejmie.

"Jest ustawa, która umożliwia dofinansowanie z budżetu państwa również sektora szkół niepublicznych. Tylko nie ma rozporządzenia ministra, stąd jest to martwy zapis. Skoro jest ustawa, która coś nakazuje, to minister powinien to realizować" - mówił PAP Piotr Dwornicki, prezydent Fundacji Kampus Akademicki, która zorganizowała konferencję.

Przepisy ustawy Prawo o szkolnictwie wyższym mówią, że minister nauki i szkolnictwa wyższego wydaje rozporządzenie, w którym określa zasady przyznawania uczelniom niepublicznym dotacji z budżetu państwa. Przedstawiciele tych uczelni interpretują ten przepis jako obowiązek przyznawania im dotacji.

W przyszłości, według niego, cały system finansowania kształcenia ze środków publicznych powinien zostać zmieniony. Jako przykład możliwego rozwiązania podał bon edukacyjny, który byłby do dyspozycji każdego młodego człowieka i pozwalałby mu sfinansować edukację w wybranej szkole, niezależnie od tego, czy byłaby to uczelnia publiczna czy niepubliczna. Nowy system jednak, jak podkreślił, dopiero trzeba będzie wypracować. A na razie trzeba korzystać z obowiązujących przepisów i finansować studia na uczelniach niepublicznych z budżetu na podobnych zasadach, jak to ma miejsce w przypadku szkół publicznych.

Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego podkreśla, że ani przepisy ustawy, ani konstytucji nie nakładają obowiązku dotowania uczelni niepublicznych z budżetu państwa. Jak wyjaśnia resort w komunikacie, konstytucja głosi, że "udział władz publicznych w finansowaniu szkół niepublicznych jest regulowany ustawą". Z kolei ustawa stanowi, że władze publiczne "zapewniają uczelniom publicznym środki finansowe niezbędne do wykonywania ich zadań oraz udzielają pomocy uczelniom niepublicznym".

MNiSW przyznaje, że rozporządzenia nie wydano, ale mimo to, jak zapewnia, szkoły niepubliczne mogą dostawać pieniądze z budżetu.

"Uczelnie niepubliczne otrzymują dotację podmiotową na dofinansowanie zadań projakościowych. Z dotacji tej finansowane są m.in. zadania związane z kształceniem uczestników stacjonarnych studiów doktoranckich prowadzonych wyłącznie w uczelniach niepublicznych, co stanowi nowość w systemie szkolnictwa wyższego (...) Rozwiązanie to ma na celu zachęcenie uczelni niepublicznych nieprowadzących studiów doktoranckich do podjęcia dalszych działań rozwojowych, mających na celu budowanie własnej kadry akademickiej" - tłumaczy w komunikacie rzecznik resortu Kamil Melcer.

Ponadto, jak wylicza, uczelnie otrzymują pieniądze na pomoc materialną dla studentów i doktorantów, na poprawę warunków kształcenia niepełnosprawnych oraz na stypendia motywacyjne dla doktorantów. Mogą też startować w konkursach na granty badawcze, organizowanych przez Narodowe Centrum Nauki, Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz ministerstwo.

Uczestnicy konferencji rozmawiali też o przepisach ograniczających pracę wykładowców na wielu etatach, połączonych z regulacjami, dotyczącymi tzw. minimów kadrowych. Owe minima zobowiązują uczelnie do zatrudnienia odpowiedniej liczby pracowników o określonych kwalifikacjach przy uruchamianiu i prowadzeniu konkretnego kierunku studiów.

"Argumentacja, że to minimum jest podyktowane dbałością o jakość kształcenia w szkole, jest nieprawdziwa. Zapis, że szkoła musi zatrudnić profesora, nic nie daje" - mówił PAP kanclerz Poznańskiej Wyższej Szkoły Biznesu Tomasz Sworowski. Jak dodał, przepisy nie gwarantują, że określone zajęcia będzie prowadził właśnie ten uczony, a nie ktoś w jego zastępstwie. "Profesor może być zwyczajnie chory" - zaznaczył.

Jego zdaniem należałoby zmienić zapis na taki, że np. wykłady i seminaria mają być prowadzone przez samodzielnych pracowników naukowych. Taki zapis gwarantowałby, że te zajęcia będą prowadzone przez odpowiednie osoby.

Dla uczelni niepublicznych spełnienie wymogów kadrowych stało się ostatnio trudniejsze, bo nauczyciele akademiccy nie mogą, jak wcześniej, pracować w wielu miejscach jednocześnie. Każdy z nich musi wybrać tzw. pierwszy etat, czyli główne miejsce pracy. Tam jest wliczany do minimum kadrowego. Jako pierwszy etat, według Dwornickiego, wykładowcy wybierają raczej uczelnie publiczne, ponieważ dają gwarancję stabilniejszego zatrudnienia.

Poza główną uczelnią nauczyciel akademicki może być zatrudniony (za zgodą rektora) tylko w jednym dodatkowym miejscu. Tam może być wliczany do minimum tylko na studiach licencjackich. Ale takiego pracownika czasem również ciężko jest pozyskać. "Słyszałem o wielu przypadkach, kiedy rektor nie wyrażał zgody na zatrudnienie swojego pracownika na dodatkowym etacie" - mówił.

Wśród tematów konferencji znalazły się także konkursy na inwestycje ze środków UE. Według Dwornickiego obecnie konkursy o dofinansowanie rozstrzygane są w sposób niesprawiedliwy, bo uczelnie publiczne z racji swojego wieloletniego budowania zaplecza, startują automatycznie z uprzywilejowanej pozycji. Jego zdaniem, dyskryminacji można byłoby przeciwdziałać przez ułatwienia (wyrównanie szans), które umożliwiłoby również wykorzystanie funduszy strukturalnych przez uczelnie niepubliczne.

"Status, wielkość czy zaplecze uczelni nie mają znaczenia dla oceny wniosków o dofinansowanie projektów w Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki. Elementem kluczowym, stanowiącym o przyznaniu lub nie przyznaniu dofinansowania, jest zakres proponowanego przez uczelnię w projekcie wparcia dla studentów, propozycje wdrożenia mechanizmów uatrakcyjniających kształcenie, jak np. staży, praktyk, nowych kierunków studiów" - odpowiada rzecznik MNiSW.

Dodaje, że "istotą wsparcia ze środków Europejskiego Funduszu Społecznego w ramach PO KL jest kierowanie go do bezpośrednich beneficjentów, czyli przede wszystkim studentów poszczególnych uczelni. Dla przykładu, w edycji konkursu na +kierunki zamawiane+ na rok akademicki 2011/2012, spośród 88 wniosków, które uzyskały ocenę pozytywną, najwyższą liczbę punktów uzyskał projekt uczelni niepublicznej".

Konferencję "Dyskryminacja wyższego szkolnictwa niepublicznego w Polsce. Analiza zjawiska i postulaty zmian" zorganizowała Fundacja Kampus Akademicki (założona przez dwie niepubliczne uczelnie z Poznania) we współpracy z klubem parlamentarnym Solidarnej Polski.

Uczestnicy spotkania argumentowali, że uczelnie niepubliczne w sytuacji niżu demograficznego z trudem konkurują z dotowanymi przez państwo szkołami publicznymi i wielu z nich grozi likwidacja. Tymczasem spełniają one ważną rolę. "Szkoły niepubliczne kształcą przede wszystkim młodzież ze środowisk słabszych, mniej zamożnych, które mają słabszy dostęp do kultury, ponieważ wywodzą się ze wsi lub z małych miejscowości. Uderzanie w nasze środowisko utrudnia tej młodzieży dostęp do edukacji" - tłumaczył Dwornicki.

PAP - Nauka w Polsce





2013-06-13 ,