Znajdź pracę SZYBCIEJ!

Zarejestruj się
w logo
i otrzymaj
darmowy e-book!

DARMOWY E-BOOK!

book

Zostań młodym profesjonalistą!

Zdobądź pracę swoich marzeń!

ZAREJESTRUJ SIĘ

sonda

Profil na Facebooku przedłużeniem CV.

http://youngpro.pl/uploads/artykuly/artykul_d82d3aae253807223.jpg
Profil na Facebooku przedłużeniem CV.Firmy rekrutacyjne regularnie korzystają z informacji publikowanych przez kandydatów na portalach społecznościowych. Często publikowane zdjęcia i posty mogą zaważyć na ostatecznej decyzji przyszłego pracodawcy o przyjęciu do pracy. Dlatego eksperci radzą, by z rozwagą tworzyć swoje profile na portalach społecznościowych. Podstawą jest takie ustawienie prywatności konta, żeby mieć kontrolę nad informacjami, aby przyszły – lub obecny – pracodawca nie miał do nich dostępu.

– To, co wrzucamy do sieci jest częścią naszego wizerunku – mówi Piotr Bucki z Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku. – Nasz profil powinniśmy traktować tak, jakby miał być naszą wizytówką, przedłużeniem CV, w którym nie zamieścilibyśmy wszystkich informacji o sobie. Nawet jeśli uwielbiamy bawić się do rana, to nie piszemy o tym przyszłemu pracodawcy.

Firmy rekrutacyjne nie opierają się tylko na dokumentach przesłanych przez kandydata. Same szukają dodatkowych informacji na jego temat – często przy użyciu specjalnych aplikacji.

– Spotkałem się już z wieloma oprogramowaniami do aplikacji, które pozwalały bezpośrednio z poziomu biura rekrutacji sprawdzić profil danego kandydata na Facebooku – wyjaśnia Bucki z rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria. – Jeśli miał on wszystkie informacje upublicznione, to w bardzo łatwy sposób można było przejrzeć cały jego profil, zobaczyć jakie ma zainteresowania, czym się zajmuje sprawdzić zdjęcia.

Co więcej, odnajdywane są nie tylko wpisy i zdjęcia publikowane przez samego kandydata. Jeśli jego konta na portalach społecznościowych nie są odpowiednio ustawione, informacje o nim są bez trudu odnajdywane na profilach jego znajomych.

– Zadbajmy o to, żeby mieć odpowiednio ustawioną prywatność na wszelkich profilach społecznościowych, żeby mieć zabezpieczone chociażby takie funkcje jak tagowanie – tłumaczy Bucki. – Chodzi o to, żeby nasi znajomi nie mogli nas tagować na zdjęciach, albo żebyśmy musieli aprobować każde tagowanie. Bardzo często nawet nie wiemy, że ktoś wrzucił nasze zdjęcia z imprezy, a potem się okazuje, że ktoś je odnalazł.


Kłopoty mogą też mieć już zatrudnieni pracownicy, którzy zbyt często i otwarcie korzystają z portali społecznościowych w czasie pracy. Tutaj też duże znaczenie ma stopień prywatności profilu i odpowiedni dobór „znajomych”.

– Jeżeli mamy upublicznione informacje o sobie, to pracodawca może postawić nam zarzut albo mieć pewne wątpliwości, jak pracownik pracuje w ciągu swoich etatowych godzin – mówi ekspert Wyższej Szkoły Bankowej. – Jeżeli zauważy, że są logowania w trakcie godzin pracy, jakieś aktywności w sieci niezwiązane z obowiązkami zawodowymi, to absolutnie będzie miał prawo do tego, żeby podnieść taką kwestię.

Inną sprawą jest publikowanie informacji dotyczących samej firmy przez pracownika, w szczególności, jeśli są to wpisy nieprzychylne czy wręcz naruszające dobre imię pracodawcy. Firmy traktują to często jako łamanie lojalności wobec nich, a to może skończyć się zwolnieniem z pracy. Jak pracownik się z tym nie zgadza, może iść do sądu, chociaż trudno przewidzieć, jaki wyrok w takiej sprawie może zapaść.

– To są sprawy zupełnie nowe dla polskich sądów, nie tylko zresztą dla polskich, kiedy pracownik jest zwolniony z powodu jakiegoś wpisu albo jakiejś aktywności na Facebooku, która w rzekomy sposób narusza dobre imię pracodawcy – mówi Piotr Bucki i dodaje, że najlepszym rozwiązaniem jest profilaktyka. – Lepiej gospodarować naszym wizerunkiem w sieci i mieć świadomość, że są pewne mechanizmy, które mogą nam zaszkodzić.







2013-08-23 ,