Znajdź pracę SZYBCIEJ!

Zarejestruj się
w logo
i otrzymaj
darmowy e-book!

DARMOWY E-BOOK!

book

Zostań młodym profesjonalistą!

Zdobądź pracę swoich marzeń!

ZAREJESTRUJ SIĘ

sonda

Wolontariat zagraniczny - Węgry, wywiad z Anną Koronowską

http://youngpro.pl/uploads/artykuly/artykul_c4db2d9a4a5366908.jpg
Wolontariat zagraniczny - Węgry, wywiad z Anną Koronowską
Chęć zdobycia międzynarodowego doświadczenia doprowadziła Anię na Węgry. Swój zagraniczny wolontariat dzięki programowi Global Citizen odbyła w Budapeszcie. W nowym miejscu i okolicznościach lepiej poznała siebie, a dzięki nowym ludziom, których uważa za największą zdobycz wyjazdu, zyskała niezapomniane  wspomnienia. O tym jak w praktyce sprawdza się powiedzenie: "Polak-Węgier dwa bratanki..." opowiada Anna Koronowska.


Youngpro.pl: Odbyłaś wolontariat zagraniczny. Co wpłynęło na Twoją decyzję odnośnie wyjazdu zagranicę?
Anna Koronowska: Na decyzję odnoście wyjazdu na wolontariat zagraniczny wpłynęła przede wszystkim moja chęć zdobycia doświadczenia międzynarodowego. Jestem studentką Międzynarodowych Stosunków Gospodarczych, dlatego tego typu praktyka zdaję się być konieczna w uzupełnianiu wiedzy teoretycznej o praktyczne międzynarodowe doświadczenie. Co więcej, duży wpływ na moją decyzję miał również mój brat, będący już w tym czasie członkiem organizacji AIESEC, który uświadomił mnie o możliwościach jakie daje ta organizacja. Dzięki niemu miałam możliwość poznaniu ludzi, którzy dotychczas odbyli tego typu praktyki. Pozytywne opinie oraz niesamowite opowieści z przygody jakie przeżyli skłoniły mnie do podjęcia tego wyzwania.

Dlaczego właśnie Budapeszt?
Nigdy wcześniej przed moim wyjazdem nie byłam w Budapeszcie. Jednak od wielu osób słyszałam, że jest to piękne, europejskie miasto, w którym duży odsetek mieszkańców to obcokrajowcy, co mi bardzo odpowiadało. Przy wyszukiwaniu wolontariatu brałam pod uwagę również inne kraje bałkańskie oraz kraje azjatyckie. Jednak moja decyzja dotycząca wyjazdu byłą dość nagła i niespodziewana, stąd Budapeszt wydał mi się idealną destynacją, gdzie znajdowały się ciekawe oferty. Teraz wiem, że tego wyboru nie zmieniłabym na żaden inny!

W jakim dziale realizowałaś swój wolontariat? Co należało do Twoich obowiązków?
Pracowałam w przedszkolu jako nauczycielka angielskiego i opiekunka. Było to przedszkole prywatne, dla dzieci różnych narodowości: głównie chińskich. Byłam odpowiedzialna za opiekowanie się dziećmi, pomoc w czasie posiłków oraz przy wykonywaniu ich codziennych czynności jak szczotkowanie zębów, ale również za przygotowywanie i przeprowadzanie zajęć z języka angielskiego. Wymagało to wiele kreatywności oraz mojego wcześniejszego przygotowania w tym zakresie, tak by wiedzieć czego mogę uczyć dzieci w określonym wieku oraz w jaki sposób. Praca trwała od godziny 9.00 do 16.00 z przerwą dwu-godzinną w czasie drzemki dzieci, kiedy przygotowywałam materiały do pracy z nimi na następny dzień. Sama praca z dziećmi nie była ciężka, tym bardziej gdy ktoś kocha dzieci tak jak ja, jednak wymagała odpowiedniego przygotowania wcześniej w domu. Osobiście nie mam odpowiedniego wykształcenia by prowadzić zajęcia z dziećmi, a byłam w stanie odpowiednio się przygotować, więc myślę, że każdy kto ma wystarczająco chęci i motywacji oraz po prostu lubi dzieci jest w stanie sobie z tą pracą poradzić.

Czego nauczyłaś się podczas praktyk? Jakie umiejętności rozwinął w Tobie pobyt na Węgrzech?
Moim głównym celem przed wyjazdem na wolontariat zagraniczny było rozwinięcie umiejętności językowych oraz zdobycie międzynarodowego doświadczenia. Te cele udało mi się zrealizować. Przy okazji zdobyłam umiejętność radzenia sobie w niespodziewanych sytuacjach, z którymi miałam wielokrotnie do czynienia podczas podróży i pobytu jako osoba przebywająca w obcym kraju. Jednak co najważniejsze poznałam wspaniałych ludzi, pozyskałam wiele kontaktów oraz nawiązałam znajomości, które trwają do dzisiaj i są moją najcenniejszą „zdobyczą” z tego wyjazdu.

Co było dla Ciebie największym wyzwaniem w trakcie praktyk?
Największym wyzwaniem była dla mnie sama podróż z bardzo ciężkim bagażem. Przelot samolotem miałam bezpośrednio z Warszawy Modlin do Budapesztu. Jednak już samo dotarcie do Warszawy Modlin było wyczerpujące, a w Budapeszcie czekała mnie jeszcze długa droga do miejsca pobytu. Niestety dzień mojego przyjazdu osoba za mnie odpowiedzialna (mój Buddy) nie była dostępna by odebrać mnie z lotniska. Oczywiście dostałam od niej wszelkie wskazówki jak dojechać na miejsce, jednak mimo wszystko po długiej podróży, z bardzo ciężkim bagażem było to wyzwanie, by dostać się do mojego mieszkania. Było to trudne tym bardziej, że było późno i musiałam tam dojechać z dwoma przesiadkami. No, ale prośba o pomoc i pytanie ludzi dookoła o drogę uratowało mnie i dotarłam szczęśliwie na miejsce.


O czym powinny pamiętać osoby wybierające się na praktyki zagraniczne?
Nawiązując do mojej wcześniejszej odpowiedzi: nie bójcie się pytać o pomoc! Moją domeną na indywidualne wyjazdy zagraniczne jest „Kto pyta, nie błądzi”. Tak było i nadal jest w moim przypadku. Gdziekolwiek jadę sama, po prostu pytam o drogę, a często zdarza się nawet tak, że ktoś sam zaproponuje pomoc widząc zabłąkaną osobę z mapą. Ludzie z natury są dobrzy, przekonałam się o tym wielokrotnie. Dlatego nie bójcie się wyjeżdżać i podróżować samemu, na własną rękę, są to najbardziej niesamowite przygody, których z pewnością nie zapomnicie do końca życia!!!

Dziękuję za rozmowę.




2013-09-05 ,