Znajdź pracę SZYBCIEJ!

Zarejestruj się
w logo
i otrzymaj
darmowy e-book!

DARMOWY E-BOOK!

book

Zostań młodym profesjonalistą!

Zdobądź pracę swoich marzeń!

ZAREJESTRUJ SIĘ

sonda

Praktyki zagraniczne z AIESEC - Malezja, wywiad z Zuzanną Chmielewską

http://youngpro.pl/uploads/artykuly/artykul_63791946773965731.png
Praktyki zagraniczne z AIESEC - Malezja, wywiad z Zuzanną Chmielewską
Dla niektórych odbycie jednych praktyk zagranicznych to za mało. Doskonałym przykładem jest Zuzanna Chmielewska. Na łamach naszego serwisu opowiada o poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi. AIESEC doprowadził ją do Malezji. Malezyjskie krajobrazy oraz kreatywne podejście Malezyjczyków do biznesu inspirują ją, a zarazem są bodźcem wywołującym uśmiech na jej twarzy każdego ranka. Radzi zachowywać optymizm, bez względu na to co dzieje się obok. Pomimo ciężkiej pracy – nie poddaje się, korzystając zarazem z możliwości rozwoju jakie otrzymuje od życia w Kuala Lumpur.

Youngpro.pl: Odbyłaś praktykę zagraniczną z AIESEC. Co wpłynęło na Twoją decyzję odnośnie wyjazdu zagranicę?
Zuzanna Chmielewska: Właściwie to odbyłam już 4 praktyki: byłam dwukrotnie w Indiach, w Turcji, obecnie jestem w Malezji. Od wielu lat jestem zafascynowana Azją i bardzo chciałam ją odwiedzić - jednak nie jako turysta. Chciałam się poczuć bardziej częścią lokalnej społeczności. Praktyki z AIESEC dają właśnie taką możliwość - pracy z dziećmi, ludźmi biznesu, zagranicznymi organizacjami. Będąc na stażu poznaje się też mnóstwo lokalnych znajomych, którzy często zapraszają swoich “białych” przyjaciół do domu, na celebracje rodzinne i święta.  Ja w ten sposób uczestniczyłam np. w uroczystościach z okazji urodzin boga Kryszny w Barodzie w Indiach, zaręczynach muzułmańskich w Dżajpurze oraz weselu muzułmańskim w Malezji.

Malezja to kraj egzotyczny i urzekający setki turystów. Jednak ty pojechałaś tam jako praktykantka. Dlaczego?
To fakt, patrząc na zdjęcia z Malezji, można się momentalnie zakochać w wieżach Petronas, pięknych plażach z błękitną wodą i świątyniach na każdym rogu. Przed moim wyjazdem sporo się nasłuchałam o przemiłych mieszkańcach Malezji i pysznym jedzeniu od mojej znajomej, która była w Kuala Lumpur na wolontariacie 3 lata wcześniej. Nie wiedziałam jednak za dużo o kraju jako takim - Malezja nie jest popularnym turystycznie krajem dla Polaków, więc większość mojej wiedzy oparłam na filmach z youtube i kilku blogach. Wahałam się między Malezją a Singapurem, ale brałam też pod uwagę inne kraje Azji Południowo-Wschodniej. Od początku studiów planowałam że po absolutorium chcę pracować w firmie Azjatyckiej, w Polsce lub za granicą. Brakowało mi jednak doświadczenia w pracy w rejonie na wschód od Indii. Kiedy znalazłam więc ofertę stażu w firmie RedTick, od razu wysłałam zgłoszenie i po 2 rozmowach kwalifikacyjnych zostałam przyjęta. Byłam tak zadowolona, że skakałam po łóżku z radości, a mail z potwierdzeniem przyjęcia na staż zawisnął wydrukowany na tablicy korkowej w mojej kuchni.

W jakim dziale realizowałaś swoje praktyki? Co należało do Twoich obowiązków?
Staż odbywałam w firmie Redtick, która jest pierwszym na rynku malezyjskim supermarketem online, z dowozem produktów do domu. Firma jest mała, pracuje w niej zaledwie 10 osób, wliczając kierowców i logistyków w magazynie. Zajmowałam się marketingiem - do mojego przyjazdu odpowiedzialny za promocję był wyłącznie szef, który w związku z nawałem obowiązków nie był w stanie zająć się na poważnie planowaniem i egzekwowaniem zadań marketingowych. Musiałam więc sama od początku zbudować plan marketingowy i budżet, zaplanować wydarzenia promocyjne, a także pomóc w zaprojektowaniu nowej strony internetowej. Byłam odpowiedzialna za partnerstwa online z bloggerami, a także offline - podczas jednego ze spotkań zostałam zaproszona do najdroższego apartamentowca w Kuala Lumpur, w którym jest 50 apartamentów oraz 51 basenów. Zorganizowałam też partnerstwo Redtick w targach dla rodziców małych dzieci w Kuala Lumpur - to było dopiero wyzwanie! Informowanie rodziców o ofercie firmy przy jednoczesnym rozdawaniu produktów dzieciom, zbieraniu danych osobowych dla naszej bazy mailingowej i staraniu się żeby nie rozdeptać setek chińskich, malezyjskich i indyjskich dzieci kłębiących się dookoła. Staż był naprawdę wymagający i z pewnością poleciłabym go osobom które potrafią same zaplanować sobie zadania i trzymać się terminów, a także wykorzystywać zdobytą wcześniej wiedzę w praktyce.

Praktyki to twoja pierwsza wizyta w Malezji. Jednak z decydowałaś się tam zostać. Co sprawiło, że Malezja stała się Twoim pomysłem na siebie?
Kiedy przyjechałam do Malezji, usłyszałam od Polki która mieszkała już w Kuala Lumpur od dłuższego czasu, że Polacy przyjeżdżają do Malezji na parę miesięcy, ale potem wszyscy zostają tu przynajmniej na kilka lat.

No i sprawdziło się - magia malezyjska zadziałała i na mnie. Z powodu problemów z urzędem imigracyjnym skończyłam staż nieco wcześniej niż planowałam, nie chciałam jednak wracać do Polski, bo mój urlop dziekański kończył się dopiero we wrześniu. (przynajmniej oficjalnie miał się skończyć - podjęłam już jednak decyzję że nie wrócę na studia.) Szukałam więc kolejnego stażu i udało mi się trafić na www.imoney.my - startup malezyjski, z branży finansowej. Dostałam się tam na staż marketingowy. Jednak już po pierwszym tygodniu wiedziałam, że to jest właśnie to, co chcę robić przez całe życie, do tego w grupie najbardziej inspirujących osób jakie kiedykolwiek spotkałam. Po 3 miesiącach dostałam propozycję stałej pracy na 2-letnim kontrakcie, który oczywiście przyjęłam. Codziennie uczę się czegoś nowego, pracuję bardzo intensywnie (10-11 godzin dziennie), ale uśmiech nie schodzi mi z twarzy. W naszej szybko rozwijającej się, międzynarodowej drużynie mamy już reprezentantów 9 krajów, pracujących pod czujnym okiem naszego 26-letniego szefa.

Poza pracą, którą naprawdę uwielbiam, wierzę, że Malezja jest moim miejscem na ziemi. Budzę się rano i widzę słońce za oknem, na dworze jest cieplutko nawet z zimie, przed domem rosną palmy a na obiad jem przepyszny smażony ryż ze świeżym sokiem z mango. Do tego w weekendy zamiast siedzieć przed telewizorem wyjeżdżam na tropikalne wyspy albo korzystam z tanich lotów - udało mi się już być w Singapurze i w Laosie. Jeśli miałabym określić najszczęśliwszy okres w moim życiu, byłby to na pewno właśnie ten rok w Malezji!

O czym powinny pamiętać osoby wybierające się na praktykę 
zagraniczną?  
Bądź przygotowany na okoliczności wszelkiego rodzaju. Oferta pracy na papierze może wygląd ać wspaniale, a w rzeczywistości możesz skończyć jako pracownik call center lub asystentka prezesa (słyszałam o takich przypadkach). Cokolwiek się stanie, zachowaj optymizm i nie zrażaj się po pierwszym miesiącu, jako że może Cię dosięgnąć szok kulturowy, znużenie pracą lub tęsknota za domem. Mój sposób na tego typu problemy: przed wyjazdem spisuję długą listę powodów dla których chcę wyjechać do tego konkretnego kraju, wliczając klimat, kuchnię oraz miejsca które chcę odwiedzić. W chwilach zwątpienia warto spojrzeć na listę i zamiast narzekać, docenić wszystkie te wspaniałe punkty na liście które motywowały Cię na samym początku.

Jeśli zdecydowałabyś się na powrót do Polski. Co zabrałabyś ze sobą z Malezji?
Zdecydowanie malezyjskie podejście do rynku pracy, tzn. jeśli coś mi nie pasuje, albo czegoś mi brakuje - zakładam własną firmę i dostarczam produkt. W Malezji jeszcze nie spotkałam się z osobami które po prostu narzekają na zastaną sytuację - po co narzekać, skoro można to po prostu zmienić?

Byłoby świetnie gdyby udało mi się przenieść do Polski choć odrobinę przedsiębiorczego nastawienia z Malezji. Kolejna spraw a - praktyki oraz staże. Nie spotkałam się w Kuala Lumpur z ani jedną firmą która przyjmowałaby darmowych praktykantów. Nawet do pracy na weekendy. Praca jest ceniona, nieważne czy wykonywana przez studenta czy specjalistę. Oczywiste jest, że zapłata się należy. Mam nadzieję że za jakiś czas tego typu nastawienie dotrze także do Polski.

Więcej o życiu w Malezji możecie poczytać na prowadzonym przez Zuzannę blogu zuinasia.

Dziękuję za rozmowę.







2013-07-09 ,