Znajdź pracę SZYBCIEJ!

Zarejestruj się
w logo
i otrzymaj
darmowy e-book!

DARMOWY E-BOOK!

book

Zostań młodym profesjonalistą!

Zdobądź pracę swoich marzeń!

ZAREJESTRUJ SIĘ

sonda

Praktyki zagraniczne z AIESEC - Kolumbia, wywiad z Izabelą Muzyka

http://youngpro.pl/uploads/artykuly/artykul_367f0d59c27490864.png
Praktyki zagraniczne z AIESEC - Kolumbia, wywiad z Izabelą Muzyka
Wyliczenie nowo nabytych kompetencji zdobytych podczas praktyk zagranicznych z AIESEC, niejednokrotnie zajęłoby nam nawet do kilku godzin. Kolumbijska kawa, salsa i język hiszpański to tylko niektóre elementy, które wpłynęły na decyzję podjętą przez Izabelę odnośnie wyjazdu do jednego z krajów Ameryki Łacińskiej. „Dziewczyna z Kolumbii, która przez pomyłkę urodziła się w Polsce" na łamach naszego serwisu opowiada o tym, jak w sposób maksymalny, czas praktyk zagranicznych wykorzystała na poznanie siebie, nowego kraju i tego co ma on do zaoferowania.

Youngpro.pl:  Odbyłaś praktykę zagraniczną z AIESEC. Co wpłynęło na Twoją decyzję odnośnie wyjazdu zagranicę?
Izabela Muzyka: Moją nieposkromioną pasją jest podróżowanie i odnajdowanie się w nowej rzeczywistości. Odkąd pamiętam zawsze mało bywałam w domu, były to podróże małe i duże. Kiedy rozpoczęłam studia w pełni rozwinęłam skrzydła. Na trzecim roku etnolingwistyki wylądowałam w Kraju Basków w Hiszpanii na rocznym stypendium Erasmus i zaczęłam poznawać ludzi nie tylko z całej Hiszpanii czy Europy, ale również pochodzących z innych zakątków świata. Okazało się, że bardzo dobrze czuję się w takiej sytuacji, mimo że przygodę z językiem hiszpańskim zaczęłam od zera. Osoby, które były na Erasmusie znają tzw. post erasmus sydrome czyli bardzo ciężki okres aklimatyzacji po powrocie ze stypendium. Doświadczyłam tego, nie chciałam zostawać w Polsce, więc na wakacje uciekłam do Holandii zajmować się dzieckiem Brytyjsko-Malezyjskiej pary. Znowu chciałam wyjechać, znowu na dłużej, wiedziałam już dokąd.

Dlaczego właśnie Kolumbia?
W Vitorii w Kraju Basków poznałam Kolumbijczyka, który najpierw gościł mnie i moją koleżankę w ramach Couch Surfingu a potem jakoś tak wyszło, że zostaliśmy dobrymi znajomymi. To on opowiadał mi o Kolumbii, o codziennym życiu, kulturze, problemach. O charakterze narodowości nie musiał mówić, bo sam był książkowym przykładem prezentującym wszystkie kolumbijskie cechy. To co najbardziej na mnie zadziałało to muzyka. Od tamtej pory na mojej playliście znajdują się standardy salsy, najnowsze hity reggaeton i inne gatunki muzyczne wywodzące się z całej Ameryki Łacińskiej. Nie mniej ważna była chęć posmakowania prawdziwej kolumbijskiej kawy - jestem z tych, krzyczących gdziekolwiek się znajdą: "królestwo za dobrą kawę".

Bardzo zafascynowała mnie również kuchnia, a zaczęło się to od platanów - pastewnych bananów smażonych na oliwie, podanych z pomidorowo-paprykowym sosem aji. Dalej wszystko potoczyło się wedle reguły kuli śnieżnej, dużo czytałam o Kolumbii, oglądałam zdjęcia i apetyt na tę wyprawę wzrastał. Klamka zapadła po przeczytaniu relacji francuskiego podróżnika, która po przetłumaczeniu na język polski brzmiałaby tak: "Jeśli chcesz poznać Karaiby - jedź na Kubę lub Dominikanę, jeśli chcesz poznać Pacyfik - wybierz się do Chile, jeśli chcesz poznać Andy - wybierz się do Ekwadoru, jeśli ciągnie Cię do amazońskiej puszczy - jedź do Brazylii, ciekawią Cie kultury prekolumbijskie? - wybierz Meksyk lub Peru, jeśli chcesz zobaczyć to wszystko razem - przyjedź do Kolumbii!"

W jakim dziale realizowałaś swoje praktyki? Co należało do Twoich obowiązków?
Ze względu na to, że nie chciałam obciążać finansów moich rodziców i zostać w Kolumbii na dłużej niż tylko na wakacje musiałam znaleźć sposób jak się tam utrzymać. Od znajomych wiele słyszałam o organizacji AIESEC, zapoznałam się z regułami gry i ich ofertą. Uznałam, że to coś dla mnie. Przeszłam trening, udowodniłam poziom hiszpańskiego i zaczęłam szukać stażu. Poszukiwania odpowiedniego miejsca, firmy i okresu czasu stażu, który by mi odpowiadał trwały dość długo bo upierałam się, żeby nie jechać do małego miasta, a takich ofert było najwięcej. W końcu, kiedy popytałam to tu, to tam, zdecydowałam się na Bogotę.  Znalazłam tam stanowisko nauczyciela biznesowego angielskiego w szkole językowej. Moja praca polegała na przeprowadzaniu, głównie indywidualnych, lekcji języka angielskiego wśród managerów międzynarodowych korporacji tj. Samsung, Sony czy kolumbijski koncert paliwowy Terpel.

Pracowałam maksymalnie 4,5 h dziennie, a najwięcej czasu w 8 milionowej Bogocie zajmował mi dojazd do biur moich uczniów. Według mnie taka praca spodobałaby się osobą, które nie tylko władają językiem na wysokim poziomie, ale również tym, którzy cenią sobie niezależność i są gotowi dać z siebie bardzo dużo dla dobra ucznia i reputacji firmy. Konieczne jest zapoznanie się z różnicami kulturowymi, co znacznie ułatwia poruszanie się na polu kolumbijskiej etykiety biurowej, ale i w codziennym życiu.

Czego nauczyłaś się podczas praktyk? Jakie umiejętności rozwinął w Tobie pobyt w Bogocie?
Wyliczenie tego jak wiele się nauczyłam i przeżyłam podczas mojego pobytu w Bogocie zajęło by mi kilka godzin. To co najbardziej sobie cenie to znaczna poprawa poziomu mojego hiszpańskiego, który w moim wykonaniu jest teraz zabawną mieszkanką hiszpańskiego z Hiszpanii i tego kolumbijskiego. Wiem, że jestem w stanie poradzić sobie z wieloma sprawami administracyjnymi i organizacyjnymi w obcych językach mając do czynienia z ludźmi o zupełnie odmiennym poczuciu czasu, obowiązku i podejściu do biurokracji. Ponadto muszę wspomnieć o doświadczeniach, które trudno zmierzyć. Zobaczyłam najpiękniejsze miejsca na Ziemi, karaibskie plaże, nieokiełznaną dżunglę i plantacje kawy w słońcu. Nie mogę pominąć ludzi, których poznałam podróżując po tym kraju i obcując z nimi na co dzień. Czułam się w tym kraju bardzo dobrze. Moja dusza jest po części kolumbijska.

Co było dla Ciebie największym wyzwaniem w trakcie praktyk?
Wyzwań podczas mojego pobytu było wiele. Od pierwszych godzin w stolicy wszystko było szokujące. Miasto jest ogromne. Przez pierwsze kilka dni, mimo poruszania się z mapą miasta, wielokrotnie zabłądziłam, nierzadko w miejscach mało przyjaznych. Transport publiczny w Bogocie to materiał na prace doktorskie: nie funkcjonują przystanki, busy zatrzymują się tam gdzie chce tego pasażer, a system autobusów TransMilenio dla nowym mieszkańców to zagadka! Ciężko jest przyzwyczaić się do panującego, według Kolumbijczyków, zagrożenia na każdym kroku. Taksówkarz może porwać i wywieść za miasto dla telefonu komórkowego i kilku pesos, nie należy zapuszczać się w pewne rejony miasta lub jeść pewnych rzeczy na ulicy. Jednak, podczas mojego pobytu nie przydarzyło mi się żadna z wyżej wymienionych sytuacji, mimo że delikatnie mówiąc  - bywałam lekkomyślna. 

Czas w Kolumbii płynie inaczej. Pojawienie się na spotkaniu pół godziny później nie jest spóźnieniem, dopiero po godzinie powinniśmy zacząć się niepokoić. Skutkiem czego Kolumbijczycy patrząc okiem Europejczyka są niezorganizowani, w wielu dziedzinach życia panuje chaos. Niektóre sytuacje wydawały mi się niedorzeczne, wręcz komiczne, ale starałam się przyzwyczaić. W Kolumbii można sobie wiele rzeczy odpuścić i żyć bardziej na luzie.

Kolejnym bardzo ciekawym aspektem w Kolumbii są relacje damsko-męskie, które bez żartów przypominają sceny z latynoamerykańskich telenoweli. Zdradę określa się na trzy sposoby, w zależności od zaangażowania stron. To co nas szokuje dla Kolumbijczyków jest po prostu... życiem. Mój współlokator ma 14 rodzeństwa, są to dzieci z trzech "związków" jego ojca, ale wychowywane wszystkie razem przez obecną żonę. Co w tym dziwnego? Kolumbia. Europejczycy, którzy wchodzą w związki z Kolumbijczykami/Kolumbijkami muszą dogłębnie omówić różnice kulturowe oraz przeskoczyć rowy mariańskie różnic w podejściu do związku. Kolumbijczycy są ostatecznymi sędziami w kwestii tego czy umiesz się bawić czy nie. Możesz nie znać hiszpańskiego, ale to jak tańczysz salsę, jak kręcisz biodrami do reggaetonu i jak dobrze czujesz się w rytmach vallenato buduje twoją pozycje w towarzystwie. Mi się udało, pasowałam tam. Określano mnie jako "dziewczynę z Kolumbii, która przez pomyłkę urodziła się w Polsce". To dla mnie największy komplement.

O czym powinny pamiętać osoby wybierające się na praktyki zagraniczne?
Zanim wyjedziecie szczegółowo zapoznajcie się z kulturą kraju, do którego się wybieracie. To nie praca, czy miejsce są gwarancją udanego pobytu, ale ludzie, którzy będą was otaczać. Nie radzę porywać się na kraje, w języku których nie potraficie się w miarę swobodnie porozumiewać. To nie są wakacje, będziecie załatwiać ważne sprawy w obcym języku. Każdą, nawet najdrobniejszą wątpliwość omówcie z przyszłym pracodawcą. Z relacji znajomych wiem, że wiele praktyk wyglądało inaczej niż wskazywał na to opis czy nawet kontrakt z firmą.

Pamiętajcie, że możecie liczyć tylko na siebie, dlatego dokładnie sprawdźcie wszystkie kwestie formalne. Odpowiednio wcześnie poszukajcie mieszkania i dostosujcie koszt wynajmu do waszych zarobków. I na koniec, wykorzystajcie ten czas na poznawanie siebie, nowej kultury i tego co kraj ma do zaoferowania tak jak to tylko możliwe.






2013-07-26 ,