Znajdź pracę SZYBCIEJ!

Zarejestruj się
w logo
i otrzymaj
darmowy e-book!

DARMOWY E-BOOK!

book

Zostań młodym profesjonalistą!

Zdobądź pracę swoich marzeń!

ZAREJESTRUJ SIĘ

sonda

Praktyki zagraniczne w Rumunii, wywiad z Oliwią Mandziuk

http://youngpro.pl/uploads/artykuly/artykul_78be90b14d1744182.png
Praktyki zagraniczne w Rumunii, wywiad z Oliwią Mandziuk
Oliwia zdecydowała się na praktyki zagraniczne w kraju, który wielu Polakom kojarzy się z Drakulą. Jaki to kraj? Czy postawienie wszystkiego na jedną kartkę okazało się dla niej źródłem życiowych oraz zawodowych doświadczeń? O niekoniecznie mrożącej krew w żyłach, ale równie ekscytującej przygodzie na łamach youngpro.pl opowiada była praktykanta z AIESEC (obecnie – Global Citizen).


Odbyłaś praktykę zagraniczną z Global CitizenCo wpłynęło na Twoją decyzję odnośnie wyjazdu zagranicę? 
W ciągu roku akademickiego, kiedy byłam na I roku studiów na UEP, obserwowałam jak obcokrajowcy w ramach AIESEC przyjeżdżają do Poznania i odbywają tutaj praktyki i staże. Uważałam, że to świetna przygoda – można poznać nową kulturę, środowisko pracy a także nawiązać bliższe znajomości z młodymi ludźmi pochodzącymi z różnych, czasami najdalszych zakątków świata. To trochę tak jakby znaleźć się w wiosce globalnej na pewien okres czasu. Myśl o wyjeździe była zakorzeniona w mojej głowie i wiedziałam, że pewnego dnia zdecyduję się na to, jednak były to plany długoterminowe, odłożone do momentu ukończenia 3. roku studiów. Nie mogłam opanować swojej ciekawości i po sesji kończącej I rok założyłam sobie konto w systemie AIESEC, dzięki któremu mogłam przeglądać różne oferty, ale i pracodawcy również widzieli mój profil – chciałam po prostu zobaczyć jak wygląda rynek tych ofert. Pewnego dnia w wakacje, będąc w pracy, zauważyłam że dzwoni do mnie ktoś z zagranicznego numeru – odebrałam, była to osoba z AIESEC w Rumunii, która poinformowała mnie, że jedna z organizacji pozarządowych chciałaby zaprosić mnie na 2 miesięczne praktyki do ich biura w mieście Cluj-Napoca. Mimo, że miałam już inne plany na wakacje to czułam, że to nie był przypadek i ta przygoda czeka na mnie. Jeszcze tego samego dnia odbyłam rozmowę rekrutacyjną z organizacją,  2 dni później zrezygnowałam z ówczesnej pracy i zabookowałam bilet do Rumuni. Po 2 tygodniach ściskałam już rękę swojej nowej szefowej.

Dlaczego wybrałaś Rumunię? 
Szczerze mówiąc to Rumunia wybrała mnie, a nie ja Rumunię. Zadzwonili właśnie z Rumunii, pomyślałam że może to przeznaczenie i nie zastanawiałam się długo czy to jest właśnie ten kraj, który chcę odwiedzić. Byłam otwarta. Wcześniej Rumunia kojarzyła mi się tylko z… Drakulą i cyganami. Myślę, że to dwa najczęściej przychodzące Polakom (oczywiście generalizuję!) skojarzenia z tym krajem. Po dwóch miesiącach spędzonych tam mogę powiedzieć, że kraj ten ma do zaoferowania przepiękne krajobrazy, nadzwyczaj życzliwych ludzi, bogatą kulturę i przepyszne jedzenie. Z wielką chęcią wrócę tam jeszcze nie raz!

W jakim dziale realizowałaś swoje praktyki? Co należało do Twoich obowiązków?
Pracowałam w fundacji, która zajmowała się pomocą dzieciom z biednych i rozbitych rodzin. Moje praktyki odbywały się w dziale marketingu. Uczestniczyłam w planowaniu różnych wydarzeń dla miasta, w czasie których zebrane fundusze przeznaczane były na działalność organizacji. Pracowałam nad materiałami promocyjnymi, uczestniczyłam w spotkaniach mających na celu pozyskanie sponsorów na organizowane przez nas wydarzenia. Kilka razy brałam też udział w wydarzeniach skierowanych bezpośrednio do dzieci będących podopiecznymi fundacji. 

Czego nauczyłaś się podczas praktyk? Jakie umiejętności rozwinął w Tobie pobyt w Rumunii? 
Pobyt w Rumunii zdecydowanie pozwolił mi rozwinąć umiejętności językowe – wzbogaciłam słownictwo (szczególnie w kontekście języka biznesowego), wyzbyłam się wszelkich barier językowych i nabrałam pewności siebie. Cenne było dla mnie poznanie innej kultury biznesowej. Ta praktyka była moim pierwszym kontaktem z pracą w dziale marketingu. Dała mi wiele jeśli chodzi o poznanie narzędzi marketingowych i zdobycie podstawowej wiedzy w tym obszarze. Miałam też okazję sprawdzić się w sztuce prezentacji i przemówień publicznych. 

Co było dla Ciebie największym wyzwaniem w trakcie praktyk?
Wyzwania spotykały mnie każdego dnia. Do tych codziennych należało m.in. robienie zakupów w sklepach,  gdzie nikt nie mówił po angielsku, praca z dziećmi, które również nie rozumiały tego języka czy mieszkanie z muzułmanami przez cały czas trwania Ramadanu, co było bardzo intensywnym kulturowym doświadczeniem. Muszę jednak przyznać, że znajomość j. angielskiego w Rumunii pozytywnie mnie zaskoczyła – osób, które płynnie porozumiewają się w tym języku jest dużo więcej niż w Polsce. Wracając do wyzwań - w Rumunii bardzo popularne jest jeżdżenie autostopem. Przy wylotach z miast zawsze można spotkać kilka/ kilkanaście osób łapiących „okazję”. Będąc w Rumunii po raz pierwszy w życiu postanowiłam spróbować tego środka komunikacji. Przed pierwszą podróżą, którą odbyłam z koleżanką, w ramach obawy o swoje zdrowie i życie wysłałam znajomym numer rejestracyjny auta do którego wsiadałyśmy. Doświadczenie to spodobało mi się na tyle, że do końca mojego pobytu w Rumunii autostopem jechałam jeszcze dziesiątki razy – wliczając transport międzymiastowy ciężarówkami, taksówkami, busami, jeepami, świeżo zakupionym autem itp. Dzięki temu praktycznie bez kosztów z koleżanką z Gruzji weekendami zwiedziłyśmy wiele miast w różnych zakątkach Rumunii. Dodam również, że jako drobna blondynka mocno wyróżniałam się w grupie rdzennych mieszkańców oczekujących na transport, co zdecydowanie działało na naszą korzyść pod kątem czasu oczekiwania na osobę chętną na to by nas zabrać ;)

O czym powinny pamiętać osoby wybierające się na praktyki zagraniczne? 
Jedna, najważniejsza zasada: nie nastawiać się i być otwartym. Jadąc tam, o kolejnych dwóch miesiącach myślałam: co będzie to będzie. Najważniejsze, aby maksymalnie wykorzystać czas w Rumunii. Słuchając tych wszystkich stereotypów o Rumunii i mieszkańcach tego kraju powinnam spodziewać się najgorszego - jednak nie jechałam z takim nastawieniem i rzeczywiście było mi łatwiej otworzyć się na piękno tego narodu i kraju. Oczywiście, niektóre aspekty mojego pobytu pozostawiały wiele do życzenia, jednak nie starałam się ich oceniać, a traktować to jako nowe doświadczenie kulturowe i lekcję poznania tego kraju. Żadnego weekendu nie spędziłam również na leniuchowaniu – zawsze gdzieś wyjeżdżałam. Chciałam zobaczyć jak najwięcej, wieczorami spotykałam się ze znajomymi, często też uczestniczyłam w różnego rodzaju wydarzeniach. Śmiało mogę powiedzieć, że nie zmarnowałam żadnego dnia. Jednym z najcenniejszych skarbów, jakie człowiek posiada są jego wspomnienia. Takie wyjazdy jak mój do Rumunii są niesamowitą okazją by je gromadzić, ale bez pozytywnego podejścia i zaangażowania nic samo się nie stanie. 

Dziękuję za rozmowę.




2013-09-25 ,